MEaDEA: moja strona | blog | galeria | ranking | kolekcja | lista życzeń | aktualnie gram/czytam

19-11-2011 03:41

Ponowna lektura scenariusza

W działach: rpg, scenariusze, Graal, L5k

Ponowna lektura scenariuszaPisanie scenariuszy sprawia mi 50 % frajdy z hobby jakim są RPG. Na dziubdzianie się w fabułach, wątkach, postaciach, przedmiotach i pomocach poświęcam sporo czasu. Nadal wcale nie chroni mnie to przed komicznymi wpadkami zasługującymi na double face palm.

Na przetestowanie scenariusza przed prowadzeniem mam dwa sposoby. PIERWSZY to opowiedzenie komuś fabuły. Nie tylko otrzymuje wtedy dużo celnych uwag, ale sam proces opowiadania jest doskonałym testem. Jeśli nie umiem zaprezentować go w sposób przejrzysty, ciekawy, zwięzły a słuchający ziewa w trakcie mojego monologu – należy wywalić scenariusz do kosza lub porządnie go zmienić. DRUGI to ponowna lektura scenariusza po dłuższej przerwie od ostatniego dłubania w przygodzie. W obu przypadkach przyświeca mi zasada, że należy jak najwięcej uprościć i wywalić. Brzytwa Ockhama to najlepszy przyjaciel scenarzysty.




W moim pliku RPG znajdują się trzy typy dokumentów: 1) przygody rozegrane 2) przygody spisywane 3) pomysły na przygody (zapisane w formie znanego z L5K WKU). Co jakiś czas otwieram dokument z rozbebeszoną fabułą i dopisuję jej dalszy ciąg. Scenariusze z typu work in progress tak sobie pęcznieją, aż w końcu osiągają dojrzałość i zostają skonsumowane na sesji. Natomiast zapisane skrótowo pomysły wykorzystuję, gdy nachodzi mnie nastrój na coś nowego – na przykład opowieść w starym Świecie Mroku, do którego mam spisanych kilka stron luźnych zahaczek.

Za każdym razem, gdy powracam do rozpoczętego scenariusza natykam się na CUDA. Ostatnio znalazłam starą przygodę do Legendy TYGRYS (strasznie lamerski tytuł), w której w podziale na sceny znalazłam taki oto fragment:

1. Scena wprowadzająca - synowie pełnią obowiązki domowe, objazd włości, starzec przytrzaśnięty taczkami z rzodkwią

Nie wiem, jaki Oni mnie opętał, kiedy pisałam tę samurajską, dramatyczną scenę… Komizm wydarzenia, które zdecydowanie miało być na poważnie, świadczy o jakiejś pomroczności mojego umysłu. Dla porównania, jak wypadek staruszka przysypanego daikonami, którego heroicznie ratują trzej bushi (jak nie uratują to będą mogli otworzyć sobie brzuchy porem…), nie pasuje do reszty scenariusza, przytoczę kolejny, skrótowy opis sceny:

2. Scena retrospektywna - postać gracza rzuca przekleństwo na wiatr, moc słów wypowiedzianych w chwili śmierci jest tak ogromna, że przekleństwo materializuje się w postaci mściciela, który okazuje się być bohaterem, którego grający otrzymał na początku sesji

Na szczęście jeszcze nie miałam okazji poprowadzić tego scenariusza i dzięki ponownej lekturze scena z daikonem wyleciała w niebyt. Identyczne wpadki zaliczam w przypadku przygód, które są aktualnie spisywane. Nie pomaga fakt, że dużo o nich myślę. Przykładowo w sadze o Graalu powróciłam do pierwszego scenariusza (trzy równolegle sobie pęcznieją) i odnalazłam rzeczy wołające o pomstę do niebios.



Dzięki ponownej lekturze zorientowałam się, że poniósł mnie klimat i cały początek opowieści o rycerzach to jakiś fabularny bełkot. Wczuwając się w ukochane magiczne średniowiecze, pisząc o pasjonującym mnie Graalu i na dodatek osadzając akcję w Irlandii, uległam urokowi stworzonego uniwersum. Zamiast trzymać się wytycznych, które sama wyznaczyłam, usłyszałam muzykę Sidhe, odtańcowałam w mroczny las i tyle mnie widziano. Gdybym nie odłożyła tekstu na jakiś czas, nie dostrzegłabym, że pierwsze 3 sceny są zwyczajnie bez sensu, zaś 2 to zbędę rozpychacze i snuje (nic nie wnoszące do poszczególnych wątków sceny, które na dodatek pozbawione są akcji). Zapoznając się na świeżo z tekstem, który zdążyłam częściowo zapomnieć, weryfikuję własne pomysły i sprawdzam, co gracze mają do roboty, kiedy są aktywni, kiedy aktywują się ich wątki oraz czy dobrze podzielony jest ich czas antenowy.



Najważniejsze jednak, że dystans pozwala UPROŚCIĆ fabułę. Ja dzięki rozmowie z Mayhnaveą wywaliłam ze scenariusza, który dopieszczam już kilka miesięcy, dwóch BNów. Następnie sama dostrzegłam, że 5 scen nie popycha akcji do przodu i zapowiada się nudnawo. Usuwając je, przyspieszyłam moment, w którym gracze zetkną się z faktycznym wyzwaniem.

Na koniec – po skasowaniu zbędnych scen i Bohaterów Niezależnych nagle wszystko ładnie wskoczyło na swoje miejsce. Problem z domknięciem wątków zniknął :)

PS: Komiks oparty na faktach autentycznych! Kot naprawdę tak się zachowuje.

49
Poleć Poleć innym tę notkę
Waszym zdaniem...


Strony:  [1]  [2]  [3]  »
Ezechiel
Ocena:
+13
(+1) [troll]
Są plusy wstawania o czwartej rano. Można sobie Magdę do śniadania przeczytać.
19-11-2011 04:53
Iman
Ocena:
0
(+1) [troll]
Taczkami z rzodkwią? Naprawdę nie umiem sobie wyobrazić o czym wtedy myślałaś ;D
19-11-2011 08:50
Xolotl
Ocena:
+7
(+1) [troll]
Zabij tego kota.
19-11-2011 11:17
Neurocide
Ocena:
+5
(+1) [troll]
Zrób to zanim będzie za późno.
19-11-2011 11:59
Zsu-Et-Am
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Kot jest słuszny w oczach Mańka.
19-11-2011 13:08
earl
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Potrącenie taczkami z rzodkwią (ew. ze szczawiem lub burakami postewnymi) nie należy do przyjemności. Wierzcie mi.
19-11-2011 16:00
MEaDEA
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Kota nie mogę zabić bo to moja narośl - najczęściej wyrasta na kolanach. Jak go zabiję sama umrę ;)

Iman

Ja też nie wiem co myślałam... tekst czytałam jakby napisała go obca osoba. ;)

19-11-2011 16:40
Iman
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Ale wiesz, z drugiej strony... jeśli odczytać go jako alegorię osoby przepracowanej, niewolnika, dla którego pan nie ma litości itd. Mimo, że jest starcem, musi pracować ponad siły. Taczka jest tutaj symbolem ciężkiej pracy, której on już nie może wykonać, która go przygniata. Jeśli tak to odczytać to może nawet być tragicznym elementem fabuły ;)
19-11-2011 17:12
Kamulec
Ocena:
+4
(+1) [troll]
Ja zwykle prowadzę tak:
1. Wymyśl zarys fabuły.
2. Wymyśl zarys tego, co będzie się działo w niej w najbliższym czasie.
3. Wymyśl zarys najbliższej sesji.
4. Spreparuj niezbędną mechanikę.
5. Improwizuj.

Do matury ustnej z polskiego też tak podchodziłem :P

Ciężko byłoby mi przedstawić komuś mój scenariusz, bo mam góra kilka grafów lub punktów, które tylko ja umiem odczytać. Większość kampanii wymyślam podczas wykonywania innych czynności Po drugie praktycznie każdy, komu scenariusz mógłbym opowiedzieć potencjalnie może w niego ostatecznie grać, a to solidnie zniechęca.
19-11-2011 18:06
MEaDEA
Ocena:
+6
(+1) [troll]
Kamulec

Ja z racji braku czasu oraz braku czasu moich graczy stawiam na jednostrzały. W takiej sytuacji wolimy umówić się na super dopicowany scenariusz z mnóstwem twistów, tricków i dopieszczonych hendałtów.

Plus - lubię spisywać scenariusze, wychodzić poza utarte szlaki, wymyślać nowe rozwiązania fabularne i zasady mechaniczne.

Stąd taki nacisk na dopracowany scenariusz, który ulega wielu przeróbkom. Przy okazji mam trochę refleksji erpegowo-scenariuszowych, które można wykorzystać przy kolejnym projekcie :)
19-11-2011 18:20
AdamWaskiewicz
Ocena:
+5
(+1) [troll]
I dopracowane teksty, które możesz zamieścić na Polterze! :D
19-11-2011 18:44
Kamulec
Ocena:
+1
(+1) [troll]
"lubię (...) wychodzić poza utarte szlaki, wymyślać nowe rozwiązania fabularne (...)"
A inni nie?

Nie całkiem jednak rozumiem - Ty robisz notatki, czy piszesz na własny użytek tekstem ciągłym, co ma się dziać na sesji?

Nie mam dużego doświadczenia w prowadzeniu jednostrzałówek, ale odnoszę wrażenie, że to na nich świetnie sprawdza się improwizacja (bo nie trzeba się przejmować wpływem na kampanię) i jest ona potrzebna (aby zmieścić się w przeznaczonym na sesję czasie).
19-11-2011 19:00
akito
@Kamulec
Ocena:
+2
(+1) [troll]
w jednostrzałówce wyjdzie każda nielogiczność, bo fabułą musi się domknąć...
poza tym pisac można jak kto woli: WKU, tekstem ciągłym, diagramem, komiksem, dialogiem, wierszem... chodzi o to, by zarejestrować swoje idee tak, by wiadomo było, co jest niezbędne dla fabuły, a co można improwizować, bo IMPROWIZOWAC ZAWSZE TRZEBA - przecież na sesji są... kto...? no? GRACZE! w miarę nie zastraszeni ani niesterroeyzowani -________-
są tacy mistrzowie, co mają kilka pomysłów na sesje, bo akurat mieli słaby sezon w robocie i czas na spisywanie pomysłów - ale poprowadzą jeden "pod dany zestaw graczy".

@MEaDEA: jak to "JAKIE ONI" Cię napadło? Daikon Squad, ty zbiegły niewolniku!
19-11-2011 19:16
MEaDEA
Ocena:
+6
(+1) [troll]
Kamulec

Nigdzie nie sugeruje, że inni coś lubią lub nie lubią :) To była moja deklaracja podkreślająca, że pośród wielu rzeczy w RPG ta dla mnie jest w Top 10. Zapewne każdy ma swój zestaw rzeczy, które pierwsze przychodzą mu na myśl, gdy ktoś zada pytanie "co lubi w graniu i wymyślaniu scenariuszy".

Uważam jednak, że podczas improwizacji (która oczywiście jest super jak MG opanował tą sztukę) mamy tendencje do popadania w schemat. Podążamy znanymi nam szlakami i używamy sprawdzonych zagrań.

W trakcie wymyślania na bieżąco fabuły mamy dość sporo na głowie - pomysły graczy pojawiające się naglę na sesji, niespodziewane ich decyzje, zmiany, mnożenie się wątków - i nie jesteśmy w stanie przeprowadzić takiej pracy nad scenariuszem, jak wymyślając go przez miesiąc. W trakcie spisywania łatwiej uzmysłowić sobie, że powtarzamy jakiś wątek lub zagranie. Dodatkowo opracować skomplikowaną intrygę lub wprowadzić mechanikę, której nie ma w podręczniku.

Jestem przekonana, że improwizując nie da się stworzyć tak zawiłego-spójnego-zaskakującego scenariusza jak opracowując go wcześniej. Improwizacja daje inne ciekawe efekty, które niosą frajdę grającym. Nie ma lepsze-gorsze, są to po prostu dwa różne podejścia i kompetencje MG/scenarzysty.

Ja spisuje dla siebie scenariusz tak jakby był od razu przeznaczony do publikacji i dostępny, zrozumiały dla innych użytkowników.
19-11-2011 19:16
akito
improwizacja kontra dopracowanie...?
Ocena:
+2
(+1) [troll]
eech, znam mistrza gry, przy którym zawsze mi się wydaje, że on właśnie dopiero coś stworzył, to się wydarza na moich oczach i jest to genialne uczucie! a nigdy go nie przyłapałam na nielogiczności czy psującym klimat "eeeeee". Sądząc jednak z bogactwa tła, enpeców, smaczków i szczególików, wszystko to wymyśla wcześniej. bo zawsze wszystko się zgadza. ale dynamika sesji jest BOSKA!

polecam jakikolwiek wywiad z którymkolwiek z wielkich twórców free jazzu. tam pięknie widać, że za koncertem improwizowanym w 80% kryją się miesiące ciężkiej pracy po 8-10 godzin dziennie. dopracowuje się jakieś elementy sztuki gry, żeby potem móc nimi żonglować...dla erpegów niby nie warto się AŻ TAK poświęcać ;) ale oglądanie jakiegoś pomysłu z dystansu np. 2-3 lat jest bardzo rozwijające, zakładając dozę zdrowego krytycyzmu.
19-11-2011 20:25
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
akito - jasne, ale to przygotowanie można uzyskac, po prostu długo cwicząc improwizację :)

W życiu nie spisałem żadnego scenariusza, a jednak tylko kilka razy w mojej rpgowej karierze czułem się nieprzygotowany - i to zwykle wtedy, gdy za dużo myślałem PRZED sesją nad tym jak ma wygladac, a gracze zdecydowali inaczej.
19-11-2011 21:12
akito
@zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
fajnie, sprawdziłabym najchętniej jak się u Ciebie gra.
jak się "ćwiczy improwizację"?
co nazywasz improwizacją? siadasz kompletnie bez pomysłu?
19-11-2011 21:52
akito
cd.
Ocena:
+2
(+1) [troll]
może "myk" jest w wyrażeniu "jak ma wyglądać sesja". tego nikt nie wie i lepiej o tym nie myśleć, bo to faktycznie potem przeszkadza...

dla mnie scenariusz to "co ja mam wiedzieć":
- o świecie (rzeczywistość fizyczna, społeczna, mechanika, smaczki, szczególiki dające klimat, np. muezin nadający z minaretu ... w cyberze.)
- o postaciach (relacje między nimi, co z przeszłością - mówimy o jednostrzałówkach, którym dobrze robią ostrze zatargi, tragiczne konflikty domagające się radykalnych rozwiązań... nie wymyślam rozwiązania konfliktu, tylko powody konfliktu np. w historii gracza. a jeśli postacie gracze tworzą sami... cóż, przypominam sobie jakiś dobry dramat -___- i zżynam schemat fabularny)
- w jaki sposób gracze dostają informacje o świecie , żeby nie było jak z tą karczmą i panem w kapturze...tylko sprytnie, subtelnie i "naturalnie" tzn. jak w życiu, gdzie pewne rzeczy wiemy od podstawówki i jest to oczywiste...Albo przeciwnie: w sposób, który ruszy fabułę do przodu

jeśli to wszystko ci wychodzi i trzyma się kupy, i jest to dobra jednostrzałówka o której się długo pamięta...to tylko daj znać, gdy będziesz w Krakowie lub/i okolicy!

najlepszą jednostrzałówkę przeżyłam, sorry wszystkich, u MEaDEi. oczywiście w moich kochanych L5K, co jest nie bez znaczenia... o tej jednostrzałówce gadaliśmy potem z moim wilkiem, który też grał, przez jeden tydzień.. a w drugim tygodniu jego brat kazał nam się zamknąć-_-

to jak wyjście na sushi. na extra okazje.
jeśli bym miala tak grać zawsze...wolłabym sobie zrobić czasem postać chłechłe i czasem se porobić jaja :P
19-11-2011 22:09
Kamulec
Ocena:
+1
(+1) [troll]
W kwestii scenariusza gracze często nie wiedzą, kiedy coś jest improwizowane, a kiedy przygotowane.

Nieraz przychodzi coś fajnego do głowy, szczególnie jak się długo prowadzi, więc podczas improwizacji część rzeczy można właśnie wziąć z automatu i pomyśleć tylko przez moment nad tym, co będzie dodawało kolorytu. Nawet mając świetnie wszystko rozpisane BG mogą pogadać z BNem nie nazwanym w naszym scenariuszu i okaże się, że potrzeba jakiegoś motywu z jego życia.

Oczywistym jest jednak, że składając wszystko na karb li tylko improwizacji będzie się miało (o ile umie się korzystać z notatek) statystycznie sesję z mniej spójnym światem/fabułą, mniej złożonymi postaciami i mniejszą liczbą oryginalnych motywów.

Dlatego uważam, że dobrze chcąc przygotować scenariusz warto poza ogólnym zarysem przygotować tylko te elementy specjalne np. ciekawa historię, czy osobowość BNa, dylemat, z którym mają się zmierzyć BG, zagadkę, intrygę. Można to zapisać punktowo, w diagramie itp. Nie ma sensu wypełniać zawiesiną, bo lepki płyn tylko może ograniczyć improwizację.
19-11-2011 22:29
zigzak
Akito
Ocena:
0
(+1) [troll]
Czasem i bez pomysłu :)
najlepsze pomysly wychodza w trakcie, albo tuz przed sesją, z zycia. Przynajmniej u mnie. Wiadomo, w wiekszosci przypadkow jest jakis pomysl, czy tez zajawka tylko, ale czasem (czesto) zdarzalo sie ze zostalem zaskoczony prowadzeniem i musialem cos wymyslac na szybko.
Inspiracje z ksiazek, filmow, innych sesji. Wyciaganie logicznych wnioskow z kontynuacji wczesniej zaczetych watkow. Umiejetnosc obserwacji swoich graczy (niekoniecznie stalej ekipy, ktorej przyzwyczajenia znasz, ale takze nowych na sesji).
Ja taki styl preferuję. I dla mnie sie sprawdza, ale to wynik dobrej pamieci i dobrego komponowania wątkow na bieżąco. Wiec wlasnie taki jam session, raczej niż pisanie symfonii z partią dla każdego instrumentu z osobna. I to jest do wycwiczenia, po prostu trzeba duzo prowadzić w ten sposob. Dobry procesor skojarzeniowy w dyńce tez sie przydaje.
Co zas do sesji, bardzo chetnie - tylko ze ostatnio malo prowadze, no i zwykle nie mam czasu sie wyrwac z Wroclawia. Ale gdybym witał w okolicach krakowa w celac rpgowych, dam znac. A wlasciwie powinienem tam zawitac jakos i tak.
19-11-2011 23:24
MEaDEA
Ocena:
+8
(+1) [troll]
zigzak i Kamulec

Rozumiem, że u Was sprawdza się takie planowanie fabuły i granie. Ja wybieram inny odcień RPG. Improwizowanie lub wymyślanie scenariusza jedynie w zarysie jak najbardziej gwarantuje dobrą zabawę. Jednak kilka punktów na kartce, rzeczy wymyślane na szybko, zarys BNów, które tworzą scenariusz to dla mnie za mało.

Na pewno będę się dobrze bawić w towarzystwie znajomych i wciągnę w akcję, ale taki sposób gry nie daje mi maksymalnej dawki frajdy. Dobrze przemyślana fabuła załóżmy jest jak Incepcja, zaś wartka akcja improwizacji można powiedzieć, że niczym Ironmen. To dwa dobre filmy. Ale zdecydowanie widać, który ma bardziej zawiły plot.

Jeśli potraficie zaimprowizować scenariusz, w którym gracze trzy razy zmieniają bohaterów o odrębnych celach, motywacjach i charakterze, akcja rozgrywa się w trzech czasach na raz i wszystkie losy postaci splatają się ze sobą, na dodatek pełno w nim retrospekcji, w których członkowie drużyny wcielają się w BNów, zaś scenariusz zaczyna się od końca historii i macie muzykę dobraną do każdej sceny, przy czym nie ma w tym żadnych nielogiczności, gracze się nie gubią i akcja płynie wartko – to super Ja potrzebuje jeszcze sobie to jednak spisać ;)
20-11-2011 00:58
Kamulec
Ocena:
0
(+1) [troll]
@MEaDEA
Nie wykorzystywałem dotąd przejmowania bohaterów i retrospekcji.

Czy jednak to o czym Ty piszesz nie sprowadza się do tego, o czym piszę ja, w wersji z dużą liczbą podpunktów?

Jak u Ciebie kształtuje się zestawienie czasu poświęconego na przygotowania z czasem prowadzenia tego, co przygotowałaś?
20-11-2011 03:00
Mayhnavea
Ocena:
+3
(+1) [troll]
@ Kamulec, zigzak:

Chłopaki, nie odnosicie wrażenia, że wasze odpowiedzi są ździebko protekcjonalne? Raz komentarze w stylu: "niepotrzebnie się przemęczasz, można lepiej i mniejszym nakładem czasu i pracy", a teraz "w zasadzie to robisz po MOJEMU, tylko troszkę przesadzasz". Magda pokazała swój warsztat scenopisarski - a Wasze odpowiedzi sugerują, że traktujecie je jak apel do udowodnienia, że to Wasz sposób przygotowania (a w zasadzie jego braku) scenariusza jest lepszy.
20-11-2011 03:19
MEaDEA
Ocena:
+6
(+1) [troll]
Kamulec

Nie za bardzo rozumiem, co ma wykazać stwierdzenie, że moje spisywanie scenariusza niczym nie różni się od podpuktów?

Każdy zapisuje fabułę, jak mu się podoba i odpowiada jego celom. Ja lubię oraz uważam że praktyczniejsze jest spisywanie scenariusza w formulę, którą opisałam tutaj: http://rpg.polter.pl/Droga-Scenarzysty-c20984. Mnie ona odpowiada, a jeśli jeszcze komuś przypadnie do gustu super. Nie będę jednak nikogo przekonywać, że ma więcej/mniej czasu poświęcać na scenariusz :) To hobby i każdy niech się bawi jak chce.

Co do podpunktów to uważam, że w przypadku retrospekcji oraz zamiany postaci by się nie sprawdziły bo:

Po pierwsze - bo przy dużej komplikacji fabuły taka forma zapisu jest nieczytelna, chaotyczna. Wyławianie ogromu informacji, które trzymają przygodę w logicznych ryzach byłoby stratą czasu. Idąc Twoim sposobem patrzenia na zapis autorzy podręczników też mogliby je spisywać w podpunktach. W końcu to wynikające z siebie informacje - po co dzielić je na rozdziały, tabelki, akapity.

Po drugie - spisuję scenariusze, które ktoś inny może potem przeczytać, wykorzystać lub nie, więc muszą być klarowne.

Gram bardzo rzadko :) Głównie z powodu braku czasu, ale również dlatego, że długo grzebię w scenariuszach. Proces wymyślania i spisywania sprawia mi bardzo dużo frajdy - jest częścią erpegowania.
20-11-2011 03:28
Kamulec
Ocena:
+2
(+1) [troll]
@Mayhnavea
Nie są protekcjonalne. My tu udowadniamy swoja wyższość jako jednostki oraz potencjalni kandydaci na imperatora (modne) i zwalczamy feminizm (też modne), i bijemy naczelnego (szczególnie modne) - pośrednio, ale w słaby punkt.

"że to Wasz sposób przygotowania (a w zasadzie jego braku) scenariusza jest lepszy."
1. Gust i przyzwyczajenie mogą decydować o wyborze danego algorytmu, lecz wciąż te ostatnie można porównywać i podlegają ocenie.
2. Sądziłem, że scenariusze przygotowuję i nigdy nie twierdziłem, by było inaczej. Znać tkwiłem w mylnym błędzie.

@MEaDEA
"Nie za bardzo rozumiem, co ma wykazać stwierdzenie, że moje spisywanie scenariusza niczym nie różni się od podpuktów?"
Ton Twoich komentarzy stawiał moje i Twoje przygotowania w opozycji do siebie.

"Twoim sposobem patrzenia na zapis autorzy podręczników też mogliby je spisywać w podpunktach"
Nie, ponieważ podręczniki nie mają przypominać pomysłów, lecz je przedstawiać."

"Po pierwsze - bo przy dużej komplikacji fabuły taka forma zapisu jest nieczytelna, chaotyczna. Wyławianie ogromu informacji, które trzymają przygodę w logicznych ryzach byłoby stratą czasu"
Tworząc grafy i zestawienia na osobnych kartkach można szybciej odczytywać informacje w trakcie sesji, bowiem nie trzeba czytać zbyt wiele tekstu, na co podczas sesji i tak nie ma czasu. Zestawienia i grafy wyglądają mniej jednorodnie, przez co łatwiej więc zorientować się, gdzie patrzeć, a zbędne w danej chwili kartki można odłożyć na bok. Notatki takie sporządza się również szybciej.

"Po drugie - spisuję scenariusze, które ktoś inny może potem przeczytać, wykorzystać lub nie, więc muszą być klarowne."
To jest dobre uzasadnienie, dlaczego wybór takiej formy uznać można za zasadny.

"Gram bardzo rzadko :) Głównie z powodu braku czasu, ale również dlatego, że długo grzebię w scenariuszach. Proces wymyślania i spisywania sprawia mi bardzo dużo frajdy - jest częścią erpegowania."
Mniej więcej jaki stosunek godzin gotowania do grania?
20-11-2011 04:55
zigzak
Ocena:
+2
(+1) [troll]
May:
Duzy błąd. Nigdzie nie powiedzialem (wrzuciles mnie na szybko do jednego worka z Kamulcem) że moj sposob jest lepszy a jakis inny gorszy. Rozkrecasz flejma o mojsze rpg, a tu nic takiego nie ma miejsca.
Sa ludzie ktorym lepiej wychodzi komponowanie symfonii, ale są i tacy, co sie dobrze sprawdzają w jazzowaniu i improwizacji. I tyle - przeciez nie mówię, że MEaDEA robi zle i glupio, ze tak starannie planuje przygodę, ani nawet nie sugeruję niczego zbliżonego. Mowie, ze dla mnie, czyli w moim przypadku, takie coś by sie nie udalo, ponieważ mój styl prowadzenia zakłada, że rozpisanie przygody ktora moze sie potoczyć na setki sposobów byłoby zadaniem wręcz dla mnie niemożliwym. I tym bardziej - niepotrzebnym.
Co nie znaczy ze nie lubie grac w takie sesje, tak jak nie znaczy, ze jazzman nie lubi sluchać symfonii i mowi ze to kiepska muzyka. Tylko że pewnie nie usiądzie i nie zacznie komponować nagle własnej symfonii - bo mu to w muzyce ktorą wykonuje niepotrzebne.

I jedno i drogie (i pewnie 16 innych) podejscie ma swoje zady i walety, ja przedstawilem swoje. A teraz uzasadnię dlaczego :)
- W moich sesjach duzo sie dzieje. Nie jestem przywiazany szczegolnie do przebiegu scenariusza, wytyczam cel ktory chcialbym postawic przed drużyną. Droga do celu jest otwarta, tak otwarta, że często zamiast pierwotnego celu, realizują jakiś inny, spychając fabułę na nowe tory. Spisywanie wiec ich sciezki ma sens, ale PO sesji, jako ewentualny skrypt pomocniczy do zrobienia kontynuacji. Tego jednak tez zwykle nie robie, bo mam fenomenalna pamiec, a moi gracze zwykle prowadza notatki sami :) Ma to tez tą zaletę, ze druzyna ma tylko informacje jakie do nich docierają i na ich podstawie tworza sobie obraz tego co sie dzieje. Jesli w trakcie kampanii informacja pierwotna (ktorej gracze nie znaja) czyli Przyczyna straci sens, biorę wiedze graczy i ekstrapoluję ją sobie wstecz, tworząc Nową Przyczynę, lub modyfikując starą.
- jesli mam zajawkę i akurat pasuje do sesji jako watek poboczny czy uatrakcyjnienie, to ją wrzucam w trakcie sesji, nie planuję sobie przed, kiedy jej użyję.
- uzywam retrospekcji, prowadzę czasem dwie lub trzy rownoległe fabuły i nigdy nie bylo potrzeby zapisywania tego - coż, pewnie to ta moja fenomenalna pamieć i dobry procesor logiczny w dyńce :)
- czasem narzucam graczom np odgrywanie specyficznych scen (w stylu - Jaśkowi śni się coś, ale ma nie wiedzieć ze to sen, wiec graj normalnie, ale zadaniem twojej postaci w tym snie jest go zabić) i tez nie trzeba tego rozpisywać - ot, krotka notka na marginesie pustej kartki, z ktora siadam do sesji.
- nie mam parcia na szklo w kwestii publikowania swoich scenariuszy, nie potrzebuję żeby moje sesje byly prowadzone przez innych MG - jeśli ktoś chce zagrać, to zagra u mnie :)
- nie prowadzę cudzych gotowców, bo tak sie nauczylem prowadzic w czasach, gdy jedyne gotowce byly do Kryształów Czasu.
- Nie bawię się w mechaniki o dużym stopniu komplikacji, jak DD czy Wolsung, ktore wymagają szczegolowej rozpiski bnow i potworów - przykladam sobie zwykle jakis filmowy lub ksiazkowystereotyp w stylu: "świr, zachowuje sie podobnie do Donalda Sutherlanda w Kelly's Heroes" - i to zwykle wystarcza do stworzenia ciekawej postaci niezaleznej, jesli umie sie ją wyekstrapolować. A stasy są mało istotne, gracze zwykle ich nie znają i tak, więc wystarczy zdrowy rozsądek i troche wiedzy o srednich wartosciach charakterystyk w mechanice.
- nie umiem rysować, wiec nie ilustruję - jak potrzebuję "mordy" (a potrzebuję rzadko, zwykle wystarczy opis) to wrzucam przed sesją google image i zawsze coś wybiorę :).
A skoro nie ilustruję, to nie musze pisac tekstu, zeby te ilustracje w nim zamieszczać.
20-11-2011 10:26
MEaDEA
Ocena:
+4
(+1) [troll]
Kamulec:

Mój wpis ani moje komentarze nie mają żadnego tonu bo to literki na ekranie :) Jeśli w jakiś sposób odczytałeś notkę jako próbę zdyskredytowania improwizacji i braku spisywania scenariusza – to jesteś w błędzie. W ogóle nie miałam takich intencji. W tekście nawet nie pojawia się słowo „improwizacja”. Mam wiele szacunku do takiego podejścia do RPG i wyraziłam to w takich oto komentarzach:

„Mnie ona odpowiada, a jeśli jeszcze komuś przypadnie do gustu super. Nie będę jednak nikogo przekonywać, że ma więcej/mniej czasu poświęcać na scenariusz :) To hobby i każdy niech się bawi jak chce.”

„Improwizowanie lub wymyślanie scenariusza jedynie w zarysie jak najbardziej gwarantuje dobrą zabawę.”

„Improwizacja daje inne ciekawe efekty, które niosą frajdę grającym. Nie ma lepsze-gorsze, są to po prostu dwa różne podejścia i kompetencje MG/scenarzysty.”


Nie stawiam tych dwóch podejść/sposobów zapisu w opozycji (nie są antagonistyczne, wykluczające się). Jak pisałam są to dwa RÓŻNE podejścia dające inne efekty i możliwości.

„Tworząc grafy i zestawienia na osobnych kartkach można szybciej odczytywać informacje w trakcie sesji”

Tak oczywiście :) Dlatego prócz tekstu ciągłego, który 1) przeznaczony jest dla innego odbiorcy, 2) pozwala mi wczuć się w klimat i stworzyć poetykę, która później pomaga mi w trakcie prowadzenia, 3) często obnaża luki w fabule, jak np. to czy w scenie na pewno każda postać jest aktywna, do dobrze spisanego scenariusza należy dodać przejrzysty graf, który MG wykorzysta na sesji. Graf spisany skrótowo, który będzie przypominał mu o większej ilości informacji z tekstu ciągłego.

Co do grania to nie za bardzo wiem, jak mam to przeliczyć. Niektóre scenariusze powstają miesiącami – choć przecież nie siedzę nad nimi 24 na dobę, tylko np. poświęcam im trzy godziny na dwa tygodnie. Jedyne co chyba mogę ogólnie podać to, że scenariusz który prowadziłam na GRAMY spisywałam kilka godzin przez dwa dni, zaś sesja trwała 6-7 godzin.

Podsumowując:

Napisałeś "To jest dobre uzasadnienie, dlaczego wybór takiej formy uznać można za zasadny."

Co oznacza "zasadne" ?:D Mogę spisywać scenariusze jak mi się podoba. Nikogo do tego ani nie namawiam, ani nie głoszę wyższości takiego podejścia. Jeśli ktoś tak jak ja lubi dłubać w fabule - może moje obserwacje mu pomogą. Tyle :)
20-11-2011 11:52
Albiorix
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Ja robię podobnie, tylko że cały proces od pierwotnego pomysłu do rozpoczęcia sesji zajmuje około godziny i ma 5 słów. Ale w ciągu tej godziny robię sobie pół godziny przerwy i potem te 5 słów ponownie czytam :)
20-11-2011 14:14
Kamulec
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Teraz mniej więcej widzę, jak Ty podchodzisz do przygotowywania sesji i wygląda to racjonalnie.

"Co oznacza "zasadne" ?"
Uzasadnione czymś innym, niż gustem lub przyzwyczajeniem.

Na koniec sprostuję raz jeszcze (bo z Twoich komentarzy płynie sugestia, jakoby było inaczej): Ja zwykle robię notatki. Zdarzało mi się prowadzić zupełnie bez, ale sporadycznie. Przez 8,5 roku eRPeGowania mi się uzbierała sterta teczek (cieńka oprawa) z notatkami o grubości 15 cm (po ubiciu). Choć warto wziąć poprawkę na dużą liczbę statystyk potrzebnych do większości moich przygód.
20-11-2011 14:21
Albiorix
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Wszystko sprowadza się do tego ile mamy na co czasu. Gdybym miał dziesiątki godzin na budowanie przygód i graczy o których zebranie trzeba pół roku walczyć to miałbym trochę jak MEaDEA.

Ale ja mam graczy których szczęśliwie udaje się zebrać co tydzień, a jak się czasem nie uda sesja to nie ma dramatu i gramy w planszówki. A co w tym wszystkim najgorsze, jeszcze do popołudnia przed nocą sesji, część graczy mówi "ououou, nie wiem czy będę" albo "może pogramy w to a może w tamto" albo "może poprowadzę ale weź Albi na wszelki wypadek przygotuj sesję" albo "mam tu nowego gracza z kosmosu zobacz! Chce przygody o małych pieskach.". A nie wiedząc kto dokładnie będzie nie mogę dokładnie przygotować przygody.
21-11-2011 12:43
kbender
Ocena:
0
(+1) [troll]
O małych pieskach. PHI! To nic w porównaniu z całą drużyną chcącą grać różowymi kucykami! :P
21-11-2011 12:46
Sayonara
Ocena:
+4
(+1) [troll]
Osobiście też wolę w miarę dokładnie spisać i dobrze przemyśleć scenariusz przed graniem. I nie jest tak, że nie umiem improwizować - umiem i to całkiem dobrze (uważam tak opierajac się na reakcjach graczy). Ale spisanie sesji pozwala na lepsze jej "wyuczenie się". Trudniej wtedy mnie zaskoczyć nieoczekiwaną decyzją graczy.

Sam, podobnie jak MeaDea, wyłapywałem jakieś nielogiczności i głupotki w trakcie przedsesyjnego czytania scenariusza. Jego wcześniejsze napisanie nie oznacza też, że fabuła jest liniowa. Moje sesje często przybierały całkiem nieoczekiwany przebieg i kończyły się zupełnie inaczej, niż założyłem.

Nie mam nic przeciwko MG improwizującym większość scenariusza. Ale jeśli miałbym wybierać u kogo wolę gracz, wybrałbym osobę, która spisuje i analizuje przygodę przed sesją.
21-11-2011 14:03
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
To czy ktos spisuje czy improwizuje nie ma znaczenia jakosciowego dlaprowadzonej sesji. Znaczenie ma zdolność do zrobienia tego dobrze.
To ze ktoś spisuje nie czyni go lepszym MG od MG improwizujacego, czy odwrotnie.
Co zaś do liniowości - z doswiadczenia jako gracz wielokrotnie widzialem elaboraty MG ktore potem szly do kosza, bo drużyna skrecila w lewo zamiast w prawo, a MG wszystkiego nie opisał.
Konczylo sie to zwykle wywieraniem nacisku na druzynę aby kontynuowala to, co MG zalozyl w owym elaboracie. A wiec scenariuszem liniowym.
Choc akurat mi osobiscie liniowe scenariusze nie przeszkadzają, freestyle daje lepsze mozliwosci unikniecia tego zjawiska, jesli komus (np grqczom) przeszkadza.
21-11-2011 15:14
kbender
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Ja z kolei mam tak, że spisując dokładnie scenariusz wpadam w pułapkę myślenia "super by było, żeby fabuła poszła dokładnie tak a nie inaczej". I umieszczam graczy w przysłowiowym "pociągu do Oświęcimia". Tak więc znając siebie, wolę zaprojektować główne węzły fabuły, NPCów i lokacje, dodać tło (czyli historię dziejącą się w tle) i pozwolić graczom dojść do własnych celów. Jeśli pokryją się z moimi założeniami, super, jeśli nie, nie-super.

Zbyt często kończyłem z dokładnie zaplanowaną sesją, która po drugiej scenie szła do kosza, żeby chciało mi się pół roku dopieszczać scenariusz. Może ja jestem zbyt ograniczony, a może po prostu mam zbyt kreatywnych graczy ;)

O braku czasu nie wspomnę ;)
21-11-2011 15:15
Kamulec
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Wolę więcej czasu na myślenie poświęcać, a mniej na pisanie. Mniej to czasochłonne, a pozwala łatwo wykorzystać motyw lub nie.

Zgadzam się generalnie z Albiorixem. Średnio raz w tygodniu prowadzę, a nieregularnie (raz wypadnie, potem prowadzę więcej). Zwykle też jest tak, że mam zainteresowanych sesją więcej, niż czasu na prowadzenie, stąd dążę do jego optymalnego wykorzystania - dlatego łatwiej mi jak najwięcej mieć w głowie, a notatki pełnią funkcję pomocniczą.

Moim zdaniem tak jak prowadzę można realizować głębokie, ciekawe i dopracowane scenariusze. Rozpisywanie sobie wszystkiego tak dokładnie, jak MEaDEA daje dość niewielki zysk w porównaniu do nakładu pracy, stąd w mej ocenie opłaca się wtedy, kiedy właśnie problem stanowi zebranie ludzi na sesję.

Jasne, nie miałbym nic przeciw zagraniu na tak dobrze przygotowanej sesji. Przynajmniej u MEaDEA (jak odmieniać ten login?), bo u jakiegoś znacznie młodszego lub dopiero zaczynającego eRPeGowca bym się bał prowadzenia po z góry narzuconych ścieżkach.

Edycja: Ja jestem przyzwyczajony, że znaczna część motywów idzie do kosza, dlatego o ile mogę nie rozpisuję sobie ich podczas prowadzenia kampanii z góry (przed skręceniem we właściwym kierunku przez graczy) szerzej, niż jest to potrzebne.
21-11-2011 15:20
akito
Ocena:
+4
(+1) [troll]
@kbender
to spróbuj kiedyś oprzeć się pokusie zaplanowania posunięć graczy. nie wiem, czy grałeś u MEaDEi (przyjmijmy). chodzi o przygotowanie BAZY sesji a nie ruchów graczy!

@Kamulec

"z góry narzuconych ścieżkach." - to samo

czy wy czytaliście jakiś scenariusz MEaDEi który jest na Polterze? nie mogę go teraz znaleźć, ale na pewno jakiś czytałam. chyba mówicie o czymś innym, niż jej scenariusze. tam nie ma POSUNIĘĆ GRACZY zaplanowanych z góry. są wyznaczone "pozycje startowe" i główne problemy, z którymi się zmierzą gracze.

na razie dyskusja z daleka wygląda tak:
a:lubię lody truskawkowe
b: a ja wolę śmietankowe, bo truskawka może smakować jak banan, a bananów nie cierpię

i tak przez 30 postów.. brr

21-11-2011 22:27
akito
Kamulec - i jeszcze jedno... dla inspiracji ;)
Ocena:
+2
(+1) [troll]
"W kwestii scenariusza gracze często nie wiedzą, kiedy coś jest improwizowane, a kiedy przygotowane."
zgoda
ale gdy ktoś wręcza mi kartę postaci z zaklejoną częścią statystyk (co w cale nie znaczy, ze nie mam wpływu na postać, ale to osobny wątek) lub podaje odpicowanego handouta, to WIEM że to jest przygotowane... i wiesz co? skupiam się na grze, ludzie mniej komentują z offu i ATMOSFERA SIĘ ZAGĘSTSZA...

więc, jak mówiłam, to jak sushi w elegnackiej restauracji. jak dobre wino, które się sączy z namysłem. i nie porównuję tego do kiełbaski z ogniska w dobrym towarzystwie.
21-11-2011 22:38
akito
a, i z własnego doświadczenia
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@Kamulec napisał:
"Tworząc grafy i zestawienia na osobnych kartkach można szybciej odczytywać informacje w trakcie sesji, bowiem nie trzeba czytać zbyt wiele tekstu, na co podczas sesji i tak nie ma czasu. "

- po dobrym przygotowaniu wystarczy jedna kartka a i tak rzadko na nią zerkasz, bo wszytko pamiętasz (jak słusznie wspomniałeś, MG przydaje się dobry procesor).
czemu zakładasz, że na sesji ktoś ma cały scenariusz, który pisał, ze sobą???? i że go nie pamięta??
21-11-2011 22:43
zigzak
Ocena:
+1
(+1) [troll]
akito
Ocena:
0
(+1) [troll]
@zigzak
nie piszesz, owszem, moje jest lepsze, ale biorąc pod uwagę treść artykułu, Twoje wypowiedzi nic do niej nie wnoszą i się do niej nie odnoszą inaczej niż "a ja inaczej"... więc może Marheva ma zły boimet, ale INNY SENS SIĘ NIE NASUWA...
21-11-2011 22:53
akito
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
o, dzięks

a coś nowszego masz?
21-11-2011 22:54
akito
Ocena:
+1
(+1) [troll]
co znajdujemy w akapicie cel? "gracze mają popełnić sepuku? wróca do domu zjeść kluski"? niee.... mamy rzucony problem:
"CEL
Wcielający się w postaci samurajów gracze otrzymali niebezpieczne dla życia i
honoru zadanie. Celem drużyny jest przedostać się do centrum cesarskiego pałacu i
wykraść ściśle strzeżone daisho – magiczne ostrza, które niegdyś należały do samego
kami Hantei. Ostrze miecza szpeci wyraźna rysa, która ukazuje prawdziwy charakter
przyszłego następcy. Czas depcze po tabi bohaterów, gdyż katana musi zniknąć
przed koronacją młodego cesarza."

nie jest powiedziane, jaki będzie ostateczny wynik tych działań.

albo:
"Pomimo iż karty bushi zostały szczegółowo przygotowane i opisane, to
Gracze nadają im ostateczny szlif, decydując o wyglądzie samurajów, wydając
przydzielone punkty na dowolną umiejętność i już na etapie uszczegółowiania
postaci mają wpływ na późniejszy przebieg zaplanowanej fabuły. Opisując aparycję,
postępowanie oraz zachowanie herosów, drużyna decyduje o realizacji zawartych w
bohaterach archetypów i wątków, a tym samym współodpowiada za ostateczny
wydźwięk snutej legendy. Aby walecznym wojownikom dodać bardziej osobistego
akcentu, każdy z grających może wydać 4 punkty na dowolną nową zdolność"

jeśli grasz z baaardzo twórczymi graczami - nie będa mieli chyba z tym problemu. wręcz przeciwnie, ktoś może do tego podejść: zobacz, co ja z tym zrobię! ha!

"Ponieważ gracze nie posiadają z początku pełnej wiedzy o naturze swoich postaci,
Mistrz Gry musi bardzo uważnie obserwować, w jakim kierunku drużyna rozwija
wątki osobiste bohaterów" itd...itd...
21-11-2011 23:04
zigzak
Ocena:
+2
(+1) [troll]
"Uważam jednak, że podczas improwizacji (która oczywiście jest super jak MG opanował tą sztukę) mamy tendencje do popadania w schemat. Podążamy znanymi nam szlakami i używamy sprawdzonych zagrań"

akito:
To powyżej to cytat z MEaDEA'i, suplika z którą się nie zgadzam i oponuję, ze swojej strony włączając się swoim pierwszym postem (czy też raczej tworząc własny wątek argumentacyjny) :) w dyskusję MEaDEA'i i Kamulca.

Replikując bardziej szczegółowo na rzeczoną suplikę MEaDEA'i mógłbym stwierdzic, że wszak właśnie tworzenie handoutów i przebogate zdobienie swoich scenariuszy ilustracjami jest samo w sobie, jeśli przeprowadzone źle, popadaniem w schematy, podążaniem znanymi nam szlakiami i używniem sprawdzonych nam zagrań.

Co znów, nie jest niczym złym, bo skoro coś działa, to po co znowu wymyślac koło?
21-11-2011 23:06
Kamulec
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@akito
Aha… Ale o co chodzi?

@zigzak
Dopiero cztery kółka to postęp.
21-11-2011 23:10
akito
Ocena:
+1
(+1) [troll]
ooj, źle przeprowadzone rzeczy zawsze są złe!

jeśli człowiek MA umiejętność samooceny, ma notatki, i spojrzy na nie, to widzi "hm, za często stosuję retrospekcję... popadam w schemat"

21-11-2011 23:13
zigzak
Ocena:
+1
(+1) [troll]
gorzej, gdy ma notatki, spogląda na nie i mówi - hmmm, ponieważ robię notatki, na pewno nie powtarzam się w żadnej kwestii i kazdy mój scenariusz jest inny od innego.

Gorzej, bo to zwykle nie wychodzi, gdyż wszystko już było, kwestia zaś leży w głębokości spojrzenia i obiektywiźmie.

Ale znów, powtarzam, nie ma w tym nic złego. To że się człowiek powtarza, i wydaje mu się że nie, bo zmienia detale - to też nic złego.

Jednakże moja odpowiedź tyczyła sugestii "improwizacja wspomaga popadanie w schematy".
Ja mam dokładnie odwrotną sugestię - bycie niewolnikiem spisanej fabuły wspomaga popadanie w schematy.

21-11-2011 23:22
Rag
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Wielki +1 dla akito.

Kiedyś wolałem improwizację, ale od jakiegoś czasu zacząłem spisywać scenariusze, i gracze stwierdzili, że sesje są fajniejsze. Także, jeśli dobrze przygotujemy scenariusz, to bardzo trudno, żeby znaczna cześć motywów nie wypaliła, przez to, że gracze poszli w inną stronę.
21-11-2011 23:25
kbender
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Pierwsza zasada szukania i poprawiania błędów w skrypcie/kodzie brzmi:
"autor nigdy nie wyłapie wszystkich swoich błędów".
Niestety, nie mogę się zgodzić z teorią, że czytając swój pomysł po jakiś czasie jestem w stanie dojść do wniosku, że"za często stosuję technikę X, muszę się podszkolić z Y" (mówię o swoim przypadku). Potrafię znaleźć i poprawić pewne błędy w scenariuszu, najbardziej rażące byki przewidzę, jednak jedynym prawdziwym testem przygody jest zwiad walką (czyli poprowadzenie jej).
No i railroading został przedstawiony jako przykład ekstremalny. Ja nie staram się przewidywać co zrobią gracze, ja staram się na siłę pchać scenariusz w stronę najciekawszych (moim zdaniem) rozwiązań fabularnych i scen. Tyle że się już przekonałem, że nie warto. Tak jak napisałem - przygotowuję tło, główne węzły fabuły (wszystko przeważnie w postaci mindmapy) i wio. Można powiedzieć, że należę do ubogich MG, nie stosujących handoutów, stosujących czasem szczątkowe opisy, ale jakiś czas temu zadałem sobie pytanie "co jest dla mnie ważne w RPG" i odpowiedzią byłą "zabawa z fajnymi ludźmi i wspólne opowiadanie ciekawej historii". A w moim przypadku długotrwałe i dokładne pisanie scenariusza skutkuje założeniem klapek na oczy, obraniem jedynego słusznego kursu i ignorowaniem ciekawych alternatyw, które po "pokazaniu" przez graczy okazują się oczywiste. No i nigdy nie jestem w stanie przewidzieć, jaki humor ludzie będą mieli. Ile to już razy planowałem horrorowatą sesję, a wyszła śmiechawa, albo komedię, która przerodziła się w krwawą jatkę. Humor ludzi przy stole może popsuć każde założenie estetyczne czy stylistyczne. Tak więc wolę mieć na sesji oczy szeroko otwarte, i reagować na to co się dzieje przy stole.
21-11-2011 23:29
akito
Ocena:
+3
(+1) [troll]
@Kamulec

zrobiła się dyskusja o improwizacji-zaplanowaniu sesji,(choc to nie ma nic wspólnego z treścią artykułu tak naprawdę...), więc się wypowiadam, że skupianie się na podkreślaniu różnic między jednym a drugim jest bez sensu. każdy MG zakłada jakąś fabułę i każdy MG improwizuje, gdy trzeba. żaden z was nie skomentował sensu tego artykułu: w notatkach widać, że nie zawsze jesteśmy tak genialni, jak nam się wydaje...
M stanęła twarzą w twarz z tym, co sama zgotowała swoim graczom. bo to nie tylko o robieniu notatek jest. ale o ich czytaniu ze zrozumieniem.
i z całą silną wolą próbuję zaprzeczyć Marhevie, ale po dłuższym czytaniu przyznam mu rację: może jesteście fajni, ale brzmicie zarozumiale. ani słowa o graczach, ich komentarzach (konkretnych) o WŁASNEJ retrospekcji i odkryciach we własnych notatkach. (niezależnie w jakiej formie i kiedy i jak długo robionych). nie podzieliliście się z nami żadną swoją wpadką, jak to M uczyniła w artykule. i tak zarozumiale wyszło. sory.


a spisywanie sesji wcześniej... wg mnie przydatne do ćwiczenia warsztatu. free jazz grają ludzie, którzy mają świetnie opanowany postawowy warsztat.

zachęcam do powtórnego przemyślenia idei zaplanowanych sesji. nie jako przeciwieństwa improwizacji. na początek proponuję nie zakładać, że skoro wszystko jest opisane, to ma być jakaś nuda i prowadzenie gracza za rękę i odbieranie obu stronom twórczości czy ktoś z was gran na instrumencie albo rysuje? można potraktować spisywanie scenariuszy jak wprawki, szkicownik.

może ja mam inną wrażliwość, ale jako MG też lubię dopracowane jednostrzałówki, choć zapisuję fabułę inaczej, niż MEaDEa (raczej grafy). to większe wyzwanie i większa satysfakcja wciągać gracza w swój świat a równocześnie ciągle wyczuwać, czego potrzebuhje, szuka...
21-11-2011 23:38
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
"a spisywanie sesji wcześniej... wg mnie przydatne do ćwiczenia warsztatu. free jazz grają ludzie, którzy mają świetnie opanowany postawowy warsztat."

Tu się zgodzę ale tylko do połowy - człowiek z dobrym warsztatem jest dobrym rzemieślnikiem, nie artystą. Co widac po byłych studentach ASP :) Wpadają w schematy i powielają (często nieświadomie) wizje swoich mentorów i inspiracji.

I naprawdę niewielu staje sie Artystami przez duże A.

Podobnie z muzykami.

Ale to już inna inszośc, czy RPG to rzemiosło czy sztuka. Innym razem może :)
21-11-2011 23:54

Strony:  [1]  [2]  [3]  »

Komentowanie na tym blogu dostępne jest po zalogowaniu.
Konto Polter Plus
Obozy RPG
Wyszukiwarka graczy i MG

Sklep z grami - Rebel.pl

Działy bloga

Ostatnie notki na blogu

Aktywność użytkownika

Blogują

17 V :: Szept :: Nadeszła Gra cz. 7 (4)
16 V :: zegarmistrz :: Rozdział 1: Areszt dla N... (11)
16 V :: Eliash :: W imię pokoju - raport nr 3 (6)
16 V :: Ruffle :: Steampunk MMO (Made in China.... (4)
16 V :: bohomaz :: A sześć lat temu... (21)
16 V :: Onslo :: Universal Brawlin' System (17)
16 V :: nerv0 :: Moje małe inspiracje (28)
16 V :: repek :: WH3 okiem fanboja: Lure of Pow... (10)
15 V :: Aesandill :: Dwa słowa o Zombie w RPG (38)

Facebook